SMAKI AZJI - DZIEŃ 10 ZATOKA SMOCZYCH JAJ

Jedna godzina dwadzieścia minut.
Tyle trwa lot z Luang Prabang do Hanoi. Lotnisko w Luang Prabang jest małe, ale można na nim znaleźć wszystko, co jest potrzebne. Po szybkim locie dotarliśmy do stolicy Wietnamu. Na miejscu wypełniamy kolejne wnioski o wizę, załączamy 25$, zdjęcia i wszystko wkładamy do paszportu, aby nie pogubić się w tej "papierologii". 

Ważne! Aby otrzymać wizę "on arrival", czyli po przylocie, trzeba posiadać tzw. "promesę wizową", która kosztuje ok 33$. Ograniczone jest również miejsce otrzymania wizy. Można ją bowiem uzyskać zaledwie na kilku lotniskach, w tym w Hanoi oraz Ho Chi Minh. Pamiętajcie o tym przy organizacji swojego wyjazdu!! 

Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania na wyświetlaczu pojawiają się nasze twarze, nazwiska, narodowość. RODO zdecydowanie tam nie obowiązuje :P Zabieramy paszporty z wizami, bagaże, wynajmujemy taksówkę i jedziemy do hotelu. Spędzimy tam zaledwie jedną noc, bo z samego rana opuszczamy już Hanoi. Nie jest to jednak nasze pożegnanie ze stolicą! Ale wszystko po kolei :D

Za nami już 1/3 wyjazdu. Rozpoczynamy bowiem 10 dzień wyjazdu. Na początku czeka nas czterogodzinny przejazd na wybrzeże. Wybieramy się w dwudniowy rejs po Bai Tu Long. Jest to mniej znana "siostra" słynnej zatoki Ha Long. Obie zatoki zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1994 r. Dlaczego nie wybieramy bardziej znanej zatoki? Robimy to świadomie, bowiem oba miejsca są do siebie bardzo podobne, ale Bai Tu Long jest znacznie mniej zatłoczone.

Po dotarciu do wybrzeża wsiadamy na oczekujący na nas statek, na którym spędzimy najbliższe dwa dni.

Geneza powstania
Zgodnie z legendą zatoki stanowią smocze jaja zatopione w wodach Morza Połudiowochińskiego. Inna mówi, iż zatoka jest dziełem Chińczyków i powstała w 1943 r., kiedy sąsiedzi z północy kryli w niej swoje statki. Geologia mówi, iż zatokę tworzą wapienne ostańce, będące pozostałością po zalanym płaskowyżu. Genezę powstania wybierzcie sobie sami :) 


Jedno jest pewne: wystające z wody ostańce są zbudowane z wapieni. Podatne są one na proces krasowienia, czyli rozpuszczania skał przez wodę. Sprzyja to powstawaniu jaskiń - jedna z nich, Thien Canh Son, jest pierwszym przystankiem podczas naszego rejsu. Do jaskini prowadzi kilkanaście stopni, które niestety są śliskie (wcześniej była krótka mżawka). Zaskakujące jest to, iż w jaskini jest ciepło, więc dodatkowe ubrania nie są potrzebne. 





Osobiście byłam pozytywnie zaskoczona wielkością i rozmiarami stalagtytów, stalagmitów, stalagnatów i innych form naciekowych. Robiły wrażenie!
Po zobaczeniu jaskini dostaliśmy chwilę czasu wolnego na zobaczeniu samej skały. Po drugiej stronie od wejścia rozciągała się niewielka plaża, z której rozciągały się nieziemskie widoki na pozostałe skały. Zresztą zobaczcie sami ;D






Pięknie prawda?

Niestety, pora wracać na statek, gdzie czeka już na nas obiad, po którym chętni mogą się udać na wyprawę kajakową. Nie przepadam za sportami wodnymi, w związku z czym po krótkiej sesji zdjęciowej innych udaje się na krótką drzemkę.



Wieczorem mamy lekcję robienia sajgonek, które następnie zjemy na kolację. Zabawa fajna, mimo że nie przepadam za gotowaniem, a robienie potraw dla mnie to największe katusze :)

I tak oto zakończył się dzień pierwszy rejsu. Pora na nocleg w naszych kajutkach, które są dwuosobowe i zawierają własną łazienkę. Wyjątkowo spałam dobrze, dopóki rano nie poczułam, że nie cumujemy już, a odpływamy w nieznane...
Dobranoc :)

Ciekawostka:
Na obszarze zatok tworzy się specyficzny mikroklimat powodujący powstawanie mgieł i zachmurzenia. Trzeba być szczęściarzem/szczęściarą, aby zobaczyć tzw. "clear blue sky".

Więcej informacji praktycznych:
Rejsy zarówno jedno- jak i wielodniowe organizowane są przez niezliczoną liczbę agencji. Polecam min. 2-dniowy rejs (w przypadku wyjazdu z Hanoi), aby w pełni móc się nacieszyć pięknem zatoki. Podczas rejsu zatrzymujemy się w ustalonych wcześniej punktach, możemy skorzystać z dodatkowych atrakcji (np. kajaki), mamy pełne wyżywienie, a wszystko to wliczonę w cenę. Dodatkowo zapewniony jest dojazd z jak i do hotelu w Hanoi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SMAKI AZJI - DZIEŃ 17 PORA SUCHA CZY PORA MOKRA?

SMAKI AZJI - DZIEŃ 9 MIASTO JAK Z POCZTÓWKI

SMAKI AZJI - DZIEŃ 7 WITAJ PRZYGODO!