SMAKI AZJI - DZIEŃ 14 ZŁOTY MOST



Był wszędzie. Na facebooku, na instagramie, w gazetach i na portalach turystycznych.

Wszędzie, ale nie w programie zwiedzania...

Trzeba było coś z tym zrobić!

Na szczęście (czasami) jestem marudą i dzięki temu osiągam to, co chcę. Tutaj szepnęłam, tam szepnęłam, a później poszłam do "wyroczni", od której zależało, czy uda się zrealizować malutkie marzenie. Trochę pojęczałam, ponamawiałam, poprzypominałam i udało się! Plan dnia został zmieniony.

Dzięki Wam towarzysze podróży, że i Wy się na to zgodziliście!

Tak oto pojechaliśmy wynajętym samochodem do Ba Na Hills, położonego w pobliżu Da Nang. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Ba Na Hills to nie tylko Golden Bridge, ale również francuskie miasteczko, park rozrywki etc. I to wszystko położone na wzgórzach, dostępnych jedynie kolejkami (tak twierdziła Pani na recepcji w hotelu :P)

Wzgórza Ba Na to górski kurort założony przez francuskich kolonizatorów w 1919 r. W 2013 r. rozpoczęła się jego przebudowa na park rozrywki. Ale aby rozpocząć przygodę z Sun World Ba Na Hills należy najpierw zakupić bilety. Nie jest to jednak tania sprawa. Park rozrywki jest bowiem jedną z najdroższych atrakcji w Wietnamie. Za wstęp należy zapłacić ok. 700 000 VND (ok. 115 zł), ale w cenę wliczone są wszystkie dostępne na miejscu atrakcje. Ale w końcu mówią, że żyje się tylko raz! Sam początek wyprawy na wzgórza jest już ekscytujący. Wsiadamy do jednej z kilku kolejek górskich, która zabiera nas na wysokość 1 485 m.n.p.m. Dodam, iż do 2016 r. była to najdłuższa kolejka górska na świecie i liczy 5 801 m! Wyjazd trwa około 20 min, a w jego trakcie możemy podziwiać Gory Annamskie, wodospady oraz egzotyczną roślinność. W oddali wyłania się także Da Nang i morze. Bajka!




Pierwsze kroki po wyjściu z kolejki prowadzą nas do.. Europy! Przed nami rozciąga się całe miasteczko, jakby wzięte wprost z Francji. Ok, nie jest to może szczyt elegancji i wygląda miejscami kiczowato ale i robi fajne wrażenie. Taka podróż w czasie.









Tuż za wioską francuską przenosimy się do innej rzeczywistości. Otaczają nas bowiem chińskie pagody, z których roztacza się wspaniały widok na cały kompleks. I liczne żurawie, ponieważ prace w komplekcie cały czas trwają i się rozrasta.



Po chwili zwiedzania należy się chwila rozrywki. Idziemy do parku rozrywki! Przed nami karuzele, kina wielowymiarowe, gokarty, kolejki i wiele, wiele innych. Wszystko dostępne w ramach zakupionego wcześniej biletu. Let's have fun!



Wszystkie atrakcje są jednak dla mnie wstępem dla "gwiazdy programu" czyli Golden Bridge. Atrakcja została otwarta pół roku przed naszym przyjazdem, w czerwcu 2018 r. i zlokalizowana jest na wysokości 1 414 m.n.p.m. Sam projekt wyróżnia się dizajnem i przedstawia dłonie trzymające złoty most. Same dłonie imitują kamień i są stylizowane, jakby miały kilkadziesiąt lat. Rzeczywistość jest odmienna. Powstały one kilkanaście miesięcy wcześniej. Sama długość mostu nie jest również spektakularna. Wynosi zaledwie 150 m.



Nie jest to także jedyna atrakcja na tym wzgórzu. Oprócz znajdują się budynki stylizowane na ruiny,


przejścia...


ogrody lawendy...


oraz punkty widokowe z takimi widokami...



Mimo przeróżnych opinii o moście uważam, że jest wart zobaczenia pomimo wysokiej ceny. Jedyna rzecz, która mi przeszkadzała to tysiące turystów, więc ciężko jest nawet zrobić zdjęcie, ponieważ kolejki nie istnieją dla wszystkich.

Po zobaczeniu mostu wracamy do samochodu. I w drodze powrotnej zatrzymujemy się w jeszcze jednym miejscu - Marble Mountains. Góry marmurowe to nazwa 5 marmurowych i wapiennych wzgórz położonych  w pobliżu miasta Da Nang. Poszczególne wzgórza noszą nazwy Tho Son (Góra Ziemi), Thuy Son (Góra Wody), Hoa Son (Góra Ognia), Moc Son (Góra Drewna) oraz Kim Son (Góra Metalu).


My udajemy się w kierunku Wieży Wody i po zakupie biletów (ok. 80 000 VND) stromymi schodami "wdrapujemy" się na wzgórze. Inna opcja zdobycia wzgórza to wyjazd windą. Na wzgórzu znajdują się liczne pagody oraz świątynie wewnątrz jaskiń.







Znajdują się tam również punkty widokowe, z których rozciąga się widok na pozostałe wzgórza. Warto mieć ze sobą dobre obuwie! Ja miałam długą sukienkę oraz sandały, więc wyjścia były ryzykowne, ale czego się nie zrobi z ciekawości. W końcu "no risk, no fun" (bez ryzyka nie ma zabawy)!





Wizyta jest niestety krótka, ponieważ dzień był bardzo duszny, ciężko było zatem wędrować po wzgórzach i złapać oddech. Wracamy więc do Hoi An.

To był dobry dzień!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SMAKI AZJI - DZIEŃ 17 PORA SUCHA CZY PORA MOKRA?

SMAKI AZJI - DZIEŃ 9 MIASTO JAK Z POCZTÓWKI

SMAKI AZJI - DZIEŃ 7 WITAJ PRZYGODO!