SMAKI AZJI - DZIEŃ 15 MY SON - WIETNAMSKI ANGKOR WAT
Kolejny ładny dzień. Słońce. Brak wiatru. Duża wilgotność. Po dwóch tygodniach w Azji przywykłam już do tego.
Dzisiaj wyruszamy w kierunku świątyń My Son - opuszczonego i częściowo zrujnowanego kompleksu świątyń hinduistycznych. Owe sanktuarium religijne Czamów funkcjonowało pomiędzy IV a XV wiekiem n.e. Później władzę na tym terenie przejęli Wietnamczycy, a wraz z nimi pojawił się Buddyzm, który szybko rozprzestrzenial się. Doprowadziło to do upadku świątyń i podobnie jak w przypadku kompleksu Angkor, świątynie wchłonęła dżungla. Zostały odkryte ponownie przez Francuzów dopiero pod koniec XIX w.
Co obecnie zostało po "pięknej górze" (jak można tłumaczyć nazwę)? Ruiny... Ruiny oraz leje po bombardowaniach.
Jeszcze do roku 1969 podziwiać można było ruiny 71 świątyń. Wszystko zmieniło się w trakcie Wojny Wietnamskiej/Amerykańskiej. Teren został zbombardowany podczas nalotu dywanowego i ocalało jedynie 20 budynków (w lepszym lub gorszym stanie). Zniszczono wówczas najwyższą wieżę świątyni A1, liczącą 28 m, którą partyzanci Wietkongu zamienili na maszt radiostacji. Ponadto po najstarszej świątyni pozostały jedynie cegły. Wywołało to protesty, w wyniku którego dolina została wyłączona z akcji amerykańskiego lotnictwa. Ślady i zniszczenia pozostały. Po wojnie rząd wietnamski postanowił odrestaurować sanktuarium. Teren oczyszczono z niewypałów i rozminowano. W czasie prac zginęło dziewięć osób, a jedenaście zostało rannych. W 1981 r. wykonania prac konserwatorskich podjął się zespół polskich konserwatorów pod kierownictwem Kazimierza Kwiatkowskiego. To z jego inicjatywy i dzięki jego działaniom i staraniom, My Son wpisano na listę UNESCO w 1999 r.
Kilka informacji praktycznych:
- koniecznie zabrać należy ze sobą wodę, nakrycie głowy oraz użyć kremu przeciwsłoneczego. Nie ma zbyt wielu miejsc, aby schować się przed słońcem
- nie należy schodzić z wyznaczonych ścieżek. Niewykluczone, iż pomimo rozminowania terenu, nie pozostały jeszcze one nie odkryte w glebie.
- warto skorzystać z przejażdżki darmowym meleksem (ok, wliczonym w cenę biletu). Oszczędza czas dotarcia do świątyń (i energię przy wyjątkowo upalnych dniach).
Dzisiaj wyruszamy w kierunku świątyń My Son - opuszczonego i częściowo zrujnowanego kompleksu świątyń hinduistycznych. Owe sanktuarium religijne Czamów funkcjonowało pomiędzy IV a XV wiekiem n.e. Później władzę na tym terenie przejęli Wietnamczycy, a wraz z nimi pojawił się Buddyzm, który szybko rozprzestrzenial się. Doprowadziło to do upadku świątyń i podobnie jak w przypadku kompleksu Angkor, świątynie wchłonęła dżungla. Zostały odkryte ponownie przez Francuzów dopiero pod koniec XIX w.
Co obecnie zostało po "pięknej górze" (jak można tłumaczyć nazwę)? Ruiny... Ruiny oraz leje po bombardowaniach.
Jeszcze do roku 1969 podziwiać można było ruiny 71 świątyń. Wszystko zmieniło się w trakcie Wojny Wietnamskiej/Amerykańskiej. Teren został zbombardowany podczas nalotu dywanowego i ocalało jedynie 20 budynków (w lepszym lub gorszym stanie). Zniszczono wówczas najwyższą wieżę świątyni A1, liczącą 28 m, którą partyzanci Wietkongu zamienili na maszt radiostacji. Ponadto po najstarszej świątyni pozostały jedynie cegły. Wywołało to protesty, w wyniku którego dolina została wyłączona z akcji amerykańskiego lotnictwa. Ślady i zniszczenia pozostały. Po wojnie rząd wietnamski postanowił odrestaurować sanktuarium. Teren oczyszczono z niewypałów i rozminowano. W czasie prac zginęło dziewięć osób, a jedenaście zostało rannych. W 1981 r. wykonania prac konserwatorskich podjął się zespół polskich konserwatorów pod kierownictwem Kazimierza Kwiatkowskiego. To z jego inicjatywy i dzięki jego działaniom i staraniom, My Son wpisano na listę UNESCO w 1999 r.
Zarówno Polacy jak i współcześnie Niemcy próbują odrestaurować świątynie My Son przy użyciu takich samych środków jak Czamowie. Nie jest to jednak takie łatwe, ponieważ nie do końca wiadomo czego użyto jako zaprawy. Jedno jest pewne: pierwotne cegły i łączenia są w dużo lepszym stanie niż współczenie produkowane. Trzeba zatem przyznać, iż budowniczowie Czamów byli geniuszami! I to X wieków temu!
Kilka informacji praktycznych:
- koniecznie zabrać należy ze sobą wodę, nakrycie głowy oraz użyć kremu przeciwsłoneczego. Nie ma zbyt wielu miejsc, aby schować się przed słońcem
- nie należy schodzić z wyznaczonych ścieżek. Niewykluczone, iż pomimo rozminowania terenu, nie pozostały jeszcze one nie odkryte w glebie.
- warto skorzystać z przejażdżki darmowym meleksem (ok, wliczonym w cenę biletu). Oszczędza czas dotarcia do świątyń (i energię przy wyjątkowo upalnych dniach).
Komentarze
Prześlij komentarz